
Na wstępie chciałem zaznaczyć, że bardzo nie lubię składanek. W większości przypadków są to dla mnie kompletnie niepotrzebne wydawnictwa, które absolutnie nic nowego nie wnoszą do dyskografii artysty/artystów, którzy się tam pojawiają. Owszem, pojawiają się chlubne wyjątki - chociażby różnego rodzaju kolekcje B-sidów, rarytasów. Są też składanki po prostu dobrze ułożone, których słucha się rewelacyjnie - "Lost Highway", czyli soundtrack do filmu Davida Lyncha po prostu wymiata.
Ale nie o tym będzie mowa. Chciałem napisać parę słów na temat składanki, którą uważam za absolutną rewelację, czyli o "Dark Was The Night". Ukazała się ona w połowie roku 2009. Za jej powstanie odpowiada organizacja Red Hot Organization, która ma na celu uświadamianie społeczeństwa w kwestiach dotyczących AIDS i HIV. Jeżeli komuś w tym momencie zapaliła się czerwona lampka, że to kolejny badziew stworzony na szybko w celach charytatywnych, pragnę uspokoić - nic z tych rzeczy. Dlaczego? Oto parę punktów:
1. Dobór artystów.
Żadnego Bono, czy innych zaangażowanych w ratowanie świata nie ma. Są za to reprezentanci współczesnej indie-alternatywnej sceny. Przykłady? Proszę bardzo: Arcade Fire, Beirut, Grizzly Bear, Yo La Tengo, The Decemberists, Dave Sitek z TV On The Radio, Jose Gonzales, Sufjan Stevens, Dirty Projectors, Chronos Quartet... Lubi się, czy nie - nazwiska i nazwy wrażenie robią.
2. Materiał
Zazwyczaj na tego typu składanki trafiają utwory już znane lub pospiesznie nagrane różnego rodzaju protest songi i pieśni zaangażowane. Tu jest zupełnie inaczej. Wszyscy artyści przygotowali i nagrali utwory specjalnie na potrzeby tej płyty. Chwała im za to, że stworzyli kompozycje w swoim stylu. Na dwóch płytach można znaleźć wszystko - od akustycznych brzmień po subtelną elektronikę, po drodze zahaczając o rap, folk i klasyczne indie. Choć wydaje się, że ze spójnością nie ma to nic wspólnego, to jednak utwory są tak kapitalne, iż słucha się tego wszystkiego wyśmienicie. Warto też wspomnieć, że album jest dwupłytowy - 31 utworów, ponad 2 godziny muzyki.
3. Cel
Co by nie mówić - cel wydania tego albumu jest jak najbardziej szlachetny. Dla mnie jednak jest jeszcze jeden powód, który świadczy o wielkości tego wydawnictwa: to tak naprawdę taka współczesna indie-alternatywa w pigułce. Nie jest to może reprezentatywne dla całej sceny, jednak są to zespoły (i wykonawcy), którzy powoli zaczynają rozdawać karty nie mając szans na jakąkolwiek większą promocję, a mimo tego są ropoznawalni i lubiani. No i wydają świetne płyty.
Polecam naprawdę zapoznać się z tą składanką. Od początku do końca słucha się tego wyśmienicie. A że rzecz nie jest droga (ok. 60 zł), to i zakup nie jest złym pomysłem - z jednej strony otrzymujemy dwie płyty pełne świetnej muzyki, z drugiej pieniądze idą na szczytny cel.
P.S. Ostatnio dosyć popularna stała się składanka do kolejnej części filmu "Zmierzch" - sporo osób zachwyca się właśnie doborem artystów i piosenkami. Wierzcie mi: z "Dark Was The Night" nie ma żadnych szans.
Tracklista:
CD 1
1. "Knotty Pine" – Dirty Projectors and David Byrne
2. "Cello Song" – The Books featuring José González
3. "Train Song" – Feist and Ben Gibbard
5. "Deep Blue Sea" – Grizzly Bear
6. "So Far Around the Bend" – The National
7. "Tightrope" – Yeasayer
8. "Feeling Good" – My Brightest Diamond
9. "Dark Was the Night" – Kronos Quartet
10. "I Was Young When I Left Home" – Antony with Bryce Dessner
11. "Big Red Machine" – Justin Vernon and Aaron Dessner
12. "Sleepless" – The Decemberists
13. "Die" – Iron & Wine
14. "Service Bell" – Grizzly Bear and Feist
15. "You Are the Blood" – Sufjan Stevens
CD 2
1. "Well-Alright" – Spoon
2. "Lenin" – Arcade Fire
3. "Mimizan" – Beirut
4. "El Caporal" – My Morning Jacket
5. "Inspiration Information" – Sharon Jones & The Dap-Kings
6. "With a Girl Like You" – Dave Sitek – 3:27
7. "Blood Pt. 2" – Buck 65 Remix (featuring Sufjan Stevens & Serengeti)
8. "Hey, Snow White" – The New Pornographers
9. "Gentle Hour" – Yo La Tengo
10. "Another Saturday" – Stuart Murdoch
11. "Happiness" – Riceboy Sleeps (Jónsi & Alex)
12. "Amazing Grace" – Cat Power and Dirty Delta Blues
13. "The Giant of Illinois" – Andrew Bird
14. "Lua" (Bright Eyes) – Conor Oberst & Gillian Welch
15. "When the Road Runs Out" – Blonde Redhead & Devastations
16. "Love vs. Porn" – Kevin Drew
Na składance ze Zmierzchu wymiatają Rebelianci reszta mi nie włazi kompletnie. Takie komercyjne gówienko zrobione pod młodzież.
OdpowiedzUsuń