wtorek, 2 lutego 2010

David Bowie - A Reality Tour


David Bowie - o nim powiedziano i napisano już chyba wszystko. Dla mnie po wsze czasy będzie on jednym z najwybitniejszych artystów ever (warto pamiętać, że: pisze piosenki, śpiewa, gra na wielu instrumentach, maluje i gra w filmach). Jego kariera trwa już ponad 40 lat. Niestety od 2004 roku muzycznie praktycznie się nie udziela. Miał na to wpływ zawał i pobyt w szpitalu. Z drugiej strony należy mu się odpoczynek - w końcu prowadził mocno rock'n'rollowy tryb życia ;) Nie zmienia to faktu, że fani czekają jednak na ten dzień, kiedy pojawi się info o nowej płycie. Póki co musimy cieszyć się tym, co mamy. Dokładnie dziś w sklepach pojawiło się nowe-stare wydawnictwo "A Reality Tour"

Dlaczego nowe-stare? Jest to bowiem wersja audio dwóch dublińskich koncertów, które na dvd ukazały się właśnie w 2004 roku. Zdecydowanie jednak warto po tę płytę (dwie płyty) sięgnąć. Tracklista imponująca: 33 nagrania, ponad 150 minut dźwięków. Jest też bonus, którego posiadacze dvd nie mają: 3 dodatkowe utwory. O samych kompozycjach nie ma co się wypowiadać - są genialne. Ważne, że David grał wtedy bardzo przekrojowo, w związku z czym pojawiają się utwory z praktycznie wszystkich okresów jego kariery. Mamy więc mocno rockowe dźwięki ery Ziggy'ego Stardusta, fragmenty eksperymentalnej berlińskiej trylogii, popowe hity, industrialne dźwięki Outside czy też powrót do klasycznych brzmień z ostatnich płyt. Perełki? By nie szukać daleko: Under Pressure. Absolutnie fenomenalne wykonanie w duecie z basistką Gail Ann Dorsey. Co ważne, utwory nie są przearanżowane w stosunku do studyjnych odpowiedników. Z drugiej strony nie są jednak odegrane nuta w nutę, przez co cały czas ma się niesamowitą radość z obcowania ze znanymi przecież na pamięć piosenkami. Duża w tym zasługa zespołu. W pewnych momentach słychać aż cztery gitary!

I tu dochodzimi do strony technicznej wydawnictwa. Z koncertówkami często jest tak, że brzmią albo sterylnie (niemal studyjnie), albo przesadnie brudno. W przypadku "A Reality Tour" wszystko jest perfekcyjne: czysto, przejrzyście, ale cały czas wiemy, że słuchamy koncertu. I to koncertu z baaaardzo dobrym nagłośnieniem ;) Jeśli grają dwie gitary, to słychać obie idealnie. Jeśli Mike Garson (mistrz!!!) gra chociaż jeden dźwięk na fortepianie, to go słychać.

Podsumowując: świetny repertuar, świetni muzycy, świetne wykonania, świetny Bowie. Obowiązkowo!!! Nie tylko dla fanów pana Davida.

0 komentarze:

Prześlij komentarz